Drugi wpis poświęcony parkom narodowym w USA poświęcimy na Olympic National Park. Nazwę górze, od której nazywany jest park nadał Brytyjski odkrywca John Meares, który wyprawę na północny zachód Stanów Zjednoczonych opisuje w swoim dzienniku.
Oczywistą inspiracją była Grecka Góra Olimp, która w mitologii była siedzibą samych bogów. Góra stanowi samo centrum Parku Narodowego. Lodowce na jego szczytach są obecne przez cały rok. Topniejąc, tworzą liczne strumienie, a niektóre z nich wpływają do samego Pacyfiku.
Dzień pierwszy w Olympic National Park
Dojazd do Olympic National Park
Sposobów na dojazd mamy w zasadzie dwa: pierwszy od strony północno wschodniej a drugi od południa.
Z racji, że ruszaliśmy ze Seattle zdecydowaliśmy się na tą pierwszą opcję.

Hurricane Ridge i pumy.
Jedną z pierwszych „obowiązkowych atrakcji” jest Hurricane Ridge. Jeden z najbardziej znanych i dostępnych punktów widokowych w Parku. Można tam wjechać samochodem na wysokość aż 1592 m n.p.m., a dostępne szlaki zadowolą każdego – od kilkukilometrowych pętli spacerowych po wymagające trasy z nocowaniem „na dziko” w sercu gór. To właśnie stąd najlepiej widać majestatyczny, ośnieżony Mount Olympus, który często chowa się za niższymi szczytami.
Nasze plany zostały jednak pokrzyżowane przez…. pumy. Dojeżdżając do parku dowiadujemy się, że przez ich obecność w okolicach szlaków turystycznych zamknięto drogę wjazdową.
Lake Crescent i Marymere Falls
Nie tracąc czasu, po nieudanej próbie wjazdu na Hurricane Ridge udajemy się na kolejny punkt naszej wyprawy, czyli Lake Cerscent.
Powstało ono tysiące lat temu w wyniku osuwiska z gór, które oddzieliło je od sąsiadującego Lake Sutherland, a jego izolacja doprowadziła do powstania dwóch gatunków pstrąga, które można spotkać tylko w tym jeziorze czyli Beardslee trout oraz Crescent trout.

Woda w jeziorze jest krystalicznie czysta a widoczność sięga kilku metrów. My zdecydowaliśmy się na szybką kąpiel w chłodnej wodzie na Lake Crescent Pier. Po kilku skokach do wody z pomostu udaliśmy się na szlak prowadzący do Marymere Falls, trasa jest bardzo przyjemna a cała pętla ma około 3/4 kilometrów.
Dzień drugi w Olympic National Park
Cape Flattery
Mimo, iż samo Cape Flattery nie jest częścią Olympic National Park to zdecydowanie warto się tam wybrać podczas odwiedzin parku. Miejsce to jest wysuniętym najbardziej na północny zachód punktem kontynentalnych Stanów Zjednoczonych oraz rezerwatem Indian z plemienia Makah.
Wjazd na teren rezerwatu jednorazowo kosztuje 20 dolarów za samochód, a wjazdówkę można kupić w punkcie informacji turystycznej.
Jak na Amerykę przystało aby się tam dostać wystarczy podjechać samochodem na parking i przejść około kilometra aby znaleźć się w miejscu gdzie niespokojne wody Pacyfiku uderzają w kilkumetrowe klify. Przy odrobienie szczęścia możemy spotkać Lwy morskie, oraz Bielika Amerykańskiego ( nam się to udało ). A przy dobrej pogodzie możemy dostrzec Vanouver Island znajdującą się po drugiej stronie cieśniny Juan de Fuca, będącą granicą morską między Stanami a Kanadą.

Forks
Kolejnym przystankiem na naszej trasie było Forks, miasteczko, które za każdy fan sagi „Zmierzch”. To właśnie tutaj toczyła się akcja książek i filmów o romansie Belli i Edwarda. Choć od premiery minęło sporo czasu to miasto wciąż żyje tą historią. Na każdym kroku znajdziecie motywy z wampirami, menu inspirowane sagą, a nawet samochody bohaterów przed centrum dla zwiedzających.

Dzień trzeci w Olympic National Park
Hoh Rain Forest
Trzeciego dnia naszej wyprawy dotarliśmy do Hoh Rain Forest To największy i najlepiej zachowany umiarkowany las deszczowy w parku narodowym,.
Gigantyczne drzewa, których gałęzie uginają się pod ciężarem grubych dywanów z mchu i paproci, tworzą bardzo mistyczny klimat.
My zdecydowaliśmy się na połączenie kilku szlaków jednocześnie, łącznie zrobiliśmy około 10 kilometrów bardzo przyjemnego spaceru również wzdłuż rzeki Hoh.
Jeżeli zainteresował cię ten wpis i chcesz zwiedzić jeden z ciekawszych parków narodowych w USA to zapraszam serdecznie do zapoznania się z naszą ofertą wyjazdu do Pacific Northwest., która odbędzie się już w sierpniu tego roku!
Zapraszam również do odwiedzenia naszego instagrama oraz zapoznania się z innymi wpisami na tym Blogu.
Autor: Hubert Stefaniak


No responses yet